Agile, Planowanie, Product Owner, Project Manager, Scrum Master, Zarządzanie zespołem

Bycie online – retro

Pamiętacie jak 1,5 roku temu zostaliśmy nagle zamknięci w domu? Aż mi ciarki przeszły na samo wspomnienie. Pamiętam stres wywołany pierwszą zdiagnozowaną osobą w Polsce, zamknięcie wszystkich dziedzin naszego „normalnego życia” i uwaga…. To był hit: brak drożdży w sklepach i przerażenie mojej mamy, co to będzie (dodam, że drożdży nie kupowała od 3 lat). 

Oj działo się, również w życiu zawodowym. Na jednej z telco CTO powiedział, że zawalimy projekty, nie dowieziemy, bo nie pracujemy w biurze, bo ludzie w domu są mniej wydajni i zajmują się milionem innych rzeczy…. A jak to wygląda po ponad roku?

Trzeba przyznać, że to było (i nadal jest) doświadczenie, którego ani my dorośli, ani dzieciaki nie zapomną. Nieważne, czy ktoś miał 7 czy 77 lat musiał nauczyć się być online. To była jedyna szansa, żeby utrzymać się na powierzchni w życiu prywatnym i zawodowym. Wiele sklepów przeniosło się do sieci (i zrezygnowało z miejsca w galeriach), osoby starsze zaczęły używać kamerek, Messengera, żeby porozmawiać z wnukami, a wiele małych i dużych firm zrozumiało, że nie biuro jest najważniejsze, a właściwy proces komunikacji w każdym aspekcie życia firmy:

  • Komunikacja do klientów
  • Komunikacja wew. organizacji
  • Komunikacja między zespołowa
  • Komunikacja wewnątrz zespołowa
  • Komunikacja pomiędzy pracownikami
  • Komunikacja pomiędzy przełożonym a pracownikiem. 

Ubocznym efektem bycia online stało się wprowadzanie do firmy komunikatorów. Wiele firm zrozumiało, że bez nich nie da rady. Slack, Messenger, what’s up,…., wybór jest duży – każdy mógł wybrać taki jaki najbardziej pasuje w firmie. Wprowadzenie komunikatora to jedno, ale dostosowanie go do potrzeb oraz utworzenie właściwych kanałów, a następnie prowadzenie komunikacji, która informuje a nie zalewa komunikatami – to jest wyzwanie, które wymaga ciągłego ulepszania.  

W kolejnym punkcie chciałabym wspomnieć o onlinowych tablicach z zadaniami. Często firmy wykorzystywały tablice z karteczkami lub codziennie omawiały zadania na porannych spotkaniach. Teraz, żeby zachować transparentność, właściwy przepływ komunikacji i możliwość szybkiego sprawdzenia statusu zadania bez konieczności pisania na komunikatorze czy dzwonienia do danej osoby. I tu znów, droga przez mękę. Trzeba nie tylko kupić licencję i odpalić pierwszą tablicę. Trzeba ją odpowiednio uzupełnić o backlog zadań, przypisać zadania, a osoby, które je wykonują muszą przenosić je pomiędzy statusami na bieżąco, by zapewnić odpowiednią komunikacje w zespole. 

Wiele firm niekoniecznie nazywając metodologię, wprowadziło scruma lub agile do swojej firmy, realizując: daily, czy statusy, czy stan-upy, planując pracę na określony czas, określając cel na najbliższe 2-4 tygodnie, czy weryfikując jaki procent celu został wykonany. Po jakimś czasie w firmie pojawił się ktoś, kto to nazwał daną metodologię i dzięki temu nastąpił dalszy rozwój i standaryzacja działań w firmi zgodnie z wybraną metodologią. 

Te i nie tylko te działania spowodowały, że firmy nie tylko utrzymały się na rynku, ale także zdobyły nowych klientów. Pracodawcy zrozumieli, że nie chodzi o trzymanie ludzi na smyczy, ale o budowę zaufania i zaangażowania pracowników. Firmy zrezygnowały z części biur i już informują, że w po-covidowych czasach nadal będzie możliwa praca zdalna. 

Szybko przyzwyczailiśmy się (jako pracownicy), że czas, który codziennie traciliśmy na dojazdy możemy wykorzystać w inny sposób. Jedni zaczęli biegać, inni przygarnęli zwierzaka, a jeszcze inni przybrali na wadze 😉 i teraz kombinują jak tu wrócić do formy. 

Jedno jest pewne, wiele osób zmieniło ryzyko w szansę na rozwój, wykorzystało okres pandemii na swój rozwój i rozwój firmy. Nowe wyzwania zapoczątkowały wprowadzanie rozwiązań, które jeszcze 2 lata temu były nie do pomyślenia. Ta dynamika, nowe cele, spowodowały, że jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż byliśmy. A co będzie dalej? Tego nikt nie wie………. Ale myślę, że w tym „wariactwie” (które dla wielu już stało się normalnością) warto cały czas pracować nad relacjami. Wiele z nas nie widziało swoich znajomych od 2 lata, wiele osób ukryło się przed światem i zamknęło się w swoich 4 kątach. W tych zwariowanych czasach warto pamiętać o takich osobach i nie tracić z nimi relacji.  

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *